Pielucha tweetuje: „Zmień mnie!”

czwartek 23 października 2014
  • Melodyjny tweet informujący, że twoje dziecko musi być przewinięte – proszę bardzo, to już jest możliwe! (fot. mat. prod.)
    Melodyjny tweet informujący, że twoje dziecko musi być przewinięte – proszę bardzo, to już jest możliwe! (fot. mat. prod.)
  • Wolisz informację o mokrej pieluszce w swoim smartfonie – to też nie stanowi problemu! (fot. mat. prod.)
    Wolisz informację o mokrej pieluszce w swoim smartfonie – to też nie stanowi problemu! (fot. mat. prod.)
Gdy tylko niemowlę zaczyna siusiać, pieluszka wysyła do jego rodziców wiadomość na Twitterze albo wyświetla na ekranie smartfona komunikat: „Mamusiu, mam mokro!” Science fiction? Niektórzy rodzice już korzystają z takich rozwiązań.

W czasach szybko przemakających pieluch tetrowych rodzice nie zastanawiali się, czy dziecko nie ma przypadkiem mokro. Zwykle informował ich o tym donośnym płaczem sam zainteresowany, albo - jeśli zwlekali z przewinięciem zbyt długo - widok mokrej plamy na jego pupie. Teraz czasy są nowe. Czasy chłonnych pieluch jednorazowych i czasy wątpliwości, czy już przyszedł czas na przewijanie. Rozmaite firmy zwęszyły w tym interes i proponują... zainstalowanie w pielusze czujnika wilgoci. Kiedy pierwszy raz natrafiłam w internecie na informację o takich czujnikach, myślałam, że to żart. Jednak kiedy zaczęłam zgłębiać temat, okazało się, że nowoczesny rodzic może w czujnikach dopieluchowych wprost przebierać, zależnie od tego, jakich dodatkowych funkcji od niego oczekuje. Np. czujnik „Tweet pee”, wymyślony przez jednego z producentów pieluszek to plastikowy klips w kształcie uroczego, błękitnego ptaszka, nawiązującego do loga serwisu społecznościowego Twitter. Przypięty do pieluchy, wysyła do rodziców prywatną wiadomość za pośrednictwem tego serwisu, kiedy tylko zostanie zmoczony. Dołączona aplikacja pozwala również kontrolować liczbę pieluch zużywanych dziennie, a dodatkowo za jej pośrednictwem można kupić nową paczkę, oczywiście marki, która czujnik wymyśliła.

Inny czujnik, „Nappy notifier”, od tego samego producenta pieluszek, działa podobnie, ale zamiast tweetować, wyświetla na ekranie smartfona komunikat: „Mamusiu, mam mokro!”. Jakże prosty i ubogi przy nich wydaje się „Wet diaper alarm”... Trudno uwierzyć, że nie informuje o mokrym wypadku on-line ani telefonicznie. Rodzicowi wystarczyć musi zwykła melodyjka, dobiegająca z pluszowego miśka lub królika, połączonego z zainstalowanym w pieluszce chipem. Te wynalazki dostępne są za granicą, jednak także w naszym kraju można kupić podobne nowinki. Dopieluchowe czujniki z alarmem kosztują kilkadziesiąt złotych, zaś podobnie działająca mata pod prześcieradło dla nieco starszych dzieci, które śpią już bez pieluchy, ale wciąż zdarzają im się mokre wpadki, to wydatek powyżej 100 zł. Czy nie lepiej po prostu przewijać dziecko regularnie, np. co trzy godziny? Nowoczesny rodzic widocznie nie ma głowy do takich spraw. Woli esemesować albo mailować z pieluchą

Kategoria: Felietony

Zobacz także

Problemom z zaparciami można zaradzić (fot. sxc.hu)

Zaparcia u dzieci to znany wszystkim problem. Zanim jednak zdecydujemy się na podanie środków farmakologicznych, warto zacząć od zmian w diecie. Okazuje się bowiem, że wadliwe żywienie jest główną przyczyną zaparć u dzieci.

Dziecko, toaleta i wstydliwy problem

Stopy niemowlęcia mają naturalnego platfusa - fizjologicznego (fot. sxc.hu)

Każde dziecko ma platfusa – jest to tzw. płaskostopie fizjologiczne. To wynik wiotkich więzadeł i słabych mięśni. Niemowlaki mają grubą poduszeczkę z tłuszczu na podeszwach stopy. Wraz z rozwojem mięśnie wzmacniają się i problem znika. A co zrobić, jeśli nie?

Platfus – jak z nim walczyć?