lodziarnia

Lodziarnia przy deptaku w Wiśle. Mnóstwo ludzi. Nic dziwnego, bo upalny dzień - każdy ma ochotę na loda lub chłodny koktajl. Ja z rodzinką też. Zamówiliśmy zimne słodkości i usiedliśmy przy stoliku. Synek zjadł, napił się, ale wciąż był marudny. Powód? Pełna pielucha. Nie wiedziałam, że znalezienie miejsca, aby go przewinąć, to tak duży problem.